Brzeźno Lęborskie.

BRZEŹNO LĘBORSKIE WIDOK WSI

                  Widok z lotu ptaka na Brzeżno  Lęborskie.             
kościół w Brzeźnie Lęborskim

   Stary kościół w Brzeźnie Lęborskim.

WIDOK KOŚCIOŁA

.Taufengel von Breisien 11724.

Anioł chrzcielny w  Brzeźnie Lęborskim dawniej.

KOŚCIÓŁ W BRZEŹNIE LĘBORSKIM

Nowy kościół w Brzeźnie Lęborskim.

szkoła  wbrzeżnie lęborskim

Stara szkoła w Brzeźnie Lęborskim.gospoda Meyera

                                                      Gospoda Meyera.

GOSPODA EWALD GREINKE

Karczma  Ewald Greinke z dużą salą.

ZAJAZD W BRZEŹNIE LĘBORSKIM DAWNYM WŁAŚCICIELEM BYŁ MAX SCHMIDT

Gospoda właściciel Max Schmidt .

 

BRZEZIŃSKI MŁYN :

BRZEZIŃSKI MŁYN BRZEŹNO LĘBORSKIE - MŁYN I GENERACJE WŁAŚCICIELI

                                            Kilka pokoleń właścicieli młyna.

Opa Weith BresinBRZEZIŃSKI MŁYN

MŁYN W BRZEŹNIE LĘBORSKIM

Młyn w Brzeznie Lęborskim.

 

Historia miejscowości i parafii (do 30.06.1999 r., opracowana przez kronikarza panią Krystynę Traczyk)

Brzeźno Lęborskie, jedna z trzech najstarszych wsi pomorskich obok Białogardy i Nowej Wsi leży w tzw. "błękitnej krainie" i ­była wymieniona w dokumencie średniowiecznym z 1284 roku. Wchodziła prawdopodobnie w skład dóbr ziemskich Godętowa.

 Ta stara osada chłopska rozciągała się na krawędzi gliniastej, płaskiej płyty dyluwialnej (polodowcowa morena denna) i doliny rzeczki Kisewki opływającej wieś od zachodu. Doliną tą od wieków biegła droga z Lęborka ku północnemu wschodowi, przez Choczewo do Pucka. Lokalizacja wsi stwarzała okazję do wykorzystania Kisewki i jej dopływu - Brzezińskiej Strugi dla celów konsumpcyjnych, poruszania młynów, połowu ryb oraz eksploat­acji dość dobrych gleb gliniastych, łąk, pastwisk w dolinie rzeczki, a także przeciwwietrznej osłony, jaką jest pochyłość brzegu wspomnianej płyty. Tędy prowadziła droga z Białogardy do Gdańska, dlatego Brzeźno zaliczano do tych miejscowości powiatu lęborskiego, w których napotkano najwięcej znalezisk prehistorycznych (urny twarzowe z czasów kultury pomorskiej, tj. VII -II w.).

 Nazwa osady wywodzi się najprawdopodobniej od drzewostanów brzozowych (brzezina) i w różnych źródłach zapisywana była:

"bezino" (?) - zapis księcia gdańskiego, Mszczuja II, który darował Brzeźno i Godętowo Bożejowi, synowi Witka w 1284r.;

"Bresin" - z informacji o poborze wojskowym w 1400 roku;

"Bresen" - w wykazie wsi i dóbr ziemi lęborskiej z ich służebnościami oraz daninami z 1473r.;

"Brzeźno" - w inwentarzu powiatu z okazji przejęcia Lęborka oraz Bytowa po zgonie Bogusława XIV, księcia zachodniopomorskiego w 1638 r., przez króla polskiego Władysława IV, a także w 1642r., wg Damalewicza (kronikarz kościelny);

"Briesen" - w inwentarzu powiatu lęborskiego, podczas przejęcia w 1658r. tej ziemi w lenno przez Fryderyka Wilhelma, elektora brandenburskiego (na mocy traktatów walewsko - bytowskich);

"Bresen" - rejestr gospodarczy powiatu lęborskiego z 1712 r.;

"Bresin" - nazwa stosowana przez administrację niemiecką z XX w.

Zasadność aktualnego, urzędowego zapisu "Brzeźno" zgodnie potwierdzają onomaści: W. Kętrzyński, S. Koziorowski, S. Rospond.

 Najstarsza przynależność terytorialna wsi Brzeźno nie jest pewna. Być może należała do opola (terytorium ustroju wspólnoty rodowej), którego czołem, głównym grodem było Salino. Już bardzo wcześnie utworzono w Brzeźnie siedzibę parafii, do której m. in. należała wtedy dzisiejsza stolica gminy wies Łęczyce. Drewniany kościół z wieżą został wzniesiony w 1347 r.

 W czasach księstwa białogardzkiego (XIII w.) Brzeźno było wsią fiskalną (państwową), chłopsko - folwarczną i należało, jak szereg innych miejscowości na prawym brzegu rzeki Łeby, do dekanatu lęborskiego (biskupstwo włocławskie). Od 1311r. wieś z 2 sołtysami i 12 chłopami znalazła się w rękach Krzyżaków.Według opisu z 1400r. powołano z Brzeźna dwu mieszkańców do pieszej służby wojskowej. Dokument z 1425 r. podaje, że ci chłopi oraz ze wsi Kętrzyno, Rozłazino, Pużyce i Rekowo byli zobowiązani do pracy przy sianokosach w dolinie Łeby. Wieś na prawie chełmińskim z katolickim kościołem zakonnym św. Małgorzaty i szkołą liczyła 50 łanów, z których 5 miał sołtys, 4 - proboszcz, 41 - chłopi.Nieco więcej dowiadujemy się z "Wielkiej księgi czynszowej Zakonu Krzyżackiego", wykazu dóbr i wsi ziemi lęborskiej wraz z ich służebnościami oraz daninami. W 1437r. Brzeźno płaciło rocznie od każdej włóki pojedyńczej (około 16,8 ha liczącej) po 1 marce; odnotowano łącznie 12 włók, z których 2 - świeżo zasiedlone były jeszcze wolne od opłat, natomiast młyn poruszany wodą uiszczał 3 marki i 1 wiardunk ( czwarta część grzywny; niem. 0,25 marki), karczmarz płacił 2 marki; ogółem wieś 1. lutego wpłacała 25 marek i 1 wiardunk. Pierwszy czynsz z owych 2 wolnych włók uiszczono w 1439 r. Brzeźno, wg Kopittkego, miało posiadać w XIV w. 50 włók łącznie.Kwietnia 1454 r., w dniu Jerzego Męczennika zebrali się w Brzeźnie przedstawiciele stanów wiejskich ziemi lęborskiej. Wypowiedziały one posłuszeństwo Zakonowi i wystąpiły z deklaracją wojny pod egidą Gdańska. Dwa razy wysyłano umyślnego posłańca z pismami do burmistrza i rady Gdańska. "List skonfederowanych przeciw Krzyżakom stanów ziemi lęborskiej do rady miasta Gdańska" - napisany podczas zjazdu w Brzeźnie Lęborskim, w dniu 23.04.1454 roku" ( odpis w j. niem., z oryginału archiwum gdańskiego 1940 r.), jest dowodem, że "szlachta ziemi lęborskiej, biorąca udział w pospolitym ruszeniu podczas wojny 1454 - 1466, oddawała się pod zwierzchnictwo Związkowi Pruskiemu, występując wraz z nim przeciwko Zakonowi Krzyżackiemu"(cytat pochodzi z Biuletynu Historycznego Lęborskiego Bractwa Historycznego i Muzeum w Lęborku, zeszyt 1(20), 2002). To wydarzenie zapewne było najdonioślejszym w historii Brzeźna. 

W 1559 roku nastał czas dobrej koniunktury ekonomicznej dla mieszkańców wsi. 12 chłopów z Brzeźna odrabiało szarwark (pańszczyzna) na folwarku fiskalnym (państwowym) w Pużycach; w tymże czasie odebrano im pewną ilość włók, na których urządzono owczarnię przy pużyckiej włości. Brzeźno posiadało 50 włók ziemi, której użytkownikami było dwóch sołtysów, dwunastu chłopów i jeden karczmarz (nie wspomniano młynarza) oraz parafia rzymsko - katolicka w Brzeźnie (biskupstwo włocławskie, dekanat lęborski).Wieś ukształtowała się w formie owalnicy ze wspólnym wygonem (droga, którą bydło goniono) pośrodku. Z czasem wygon zabudowano, choć zachowano do dziś pierwotną zabudowę okólną. Matrykuła (metryka) z 1628 r. informuje o 48 włókach, 1 młynarz i 1 karczmarzu we wsi.O Brzeźnie wspomina "Polski inwentarz powiatu lęborskiego", sporządzony w roku 1638, z okazji przyjęcia Lęborka i Bytowa przez króla Władysława IV, po bezpotomnej śmierci lennika, Bogusława XIV, księcia zachodniopomorskiego. Dowiadujemy się z niego, iż wieś nie była w pełni zasiedlona, bowiem zanotowano w niej tylko 9 chłopów, z których 8 posiadało po 3 włóki ziemi. Świadczyli oni robociznę (szarwark) i uiszczali czynsz po 4 floreny (dukaty) i 15 groszy oraz daninę 6 kur. Jeden chłop świeżo zasiedlony, dzierżący aż 4 włóki, był jeszcze wolny od świadczeń. Chłopki musiały natomiast prząść po 9 sztuk.(?). Sześć pustych włók niezasiedlonych obsiewano jako zaczątek folwarku. Kościół miał 4 wolne włóki. Trzech miejscowych zagrodników posiadało aż po 1 włóce i każdy płacił czynsz w wysokości 1 florena i 15 groszy, oddawał też 2 kury i wykonywał służby bez sprzężaju (koni). Karczmarz uprawiał 3 włóki, służebną robociznę zamieniono mu na czynsz pieniężny, od karczmy płacił nadto 30 florenów. Młyn przy stawie z kołem nasiębiernym dzierżawił Stefan Skiba (Schybe) wraz z niewielką ilością ziemi uprawnej, obłożono go daniną 96 korców żyta rocznie. W 1641 r. roku kościół odebrano protestantom i przekazano katolikom, choć byli oni już w mniejszości. Na Pomorzu w wyniku reformacji opustoszały kościoły, klasztory i kaplice katolickie. Kościół w Brzeźnie połączono jako filię z parafią lęborską (kościół św. Jakuba). W okresie tzw. kontrreformacji procesy te przebiegały na drodze pokojowej.Dwóch uprzywilejowanych sołtysów miało po 2,5 włóki ziemi, z której oddawali po 15 korców owsa, oraz posługiwali konno lęborskiemu zamkowi. Pierwszy z nich - Tomasz Nagorsen (?Nagorsch) posiadał przywilej nadany przez Bogusława XIV i potwierdzony przez króla Władysława IV w Warszawie, dn. 20 IX 1637r. Drugi z sołtysów - Jan Gruba również przedstawił taki przywilej, datowany w Lęborku 31 V 1621 r. Poza tym obaj sołtysi użytkowali wspólnie 1 włókę chłopską, z której płacili 1 florena i 10 groszy podatku. 

Wojna ze Szwecją w latach 1656 - 1660 znacznie zubożyła i wyniszczyła kraj. Ludność Brzeźna także doznała cierpień od obcych wojsk. Cztery gospodarstwa zostały spalone, a rodziny wypędzono lub zabito. W 1657 r. Polska zawarła z elektorem brandenburskim Fryderykiem Wilhelmem układy w Welawie i Bydgoszczy, na mocy których elektor otrzymał w dziedziczne lenno ziemię lęborsko - bytowską. W następnym roku sporządzono akt przejęcia, w którym, m. in. znalazło się Brzeźno. Było ono ośrodkiem parafii, do której należały wsie fiskalne: Brzeźno, Łęczyce, Rekowo, Świetlino, Kaczkowo i Pużyce oraz folwark - także fiskalny w Wysokiem. W akcie przejęcia zanotowano tylko 5 chłopów w Brzeźnie, 2 arendatów (dzierżawcy) oraz 2 zagrodników. Owych 5 chłopów miało łącznie 12 synów (najstarszy liczył 18 lat), a także 8 koni, 3 woły, 4 krowy, 2 jałówki, 32 korce ziarna siewnego, 1 korzec owsa (zapas) oraz 110 talarów zadłużenia.Młynarz uiszczał na św. Michała (29. września) 36 korców żyta. Trzy gospodarstwa chłopskie, po 3 włóki każde, utraciły obsadę w zimie 1656 r., a później dołączyło jeszcze jedno takie gospodarstwo i jedno ogrodnictwo, z 1 włóką - wszystkie były zapuszczone. Zanikło też 1 gospodarstwo sołtysa, które po 1657r. przekazano wraz z budynkami zborowi protestanckiemu. Trzysta mórg ziemi stało się gruntem parafii ewangelickiej, która około 1700 r. wybudowała kościół.Obszerne relacje o Brzeźnie znaleźć można w tzw. rejestrze rząd(z)twa lęborskiego z 1712r. Obsada gospodarstw nadal nie była pełna; zanotowano obecność 1 sołtysa, 11 (zamiast 12) chłopów, 3 ogrodników, 1 młynarza i 1 karczmarza. Ogólny areał wsi wynosił 50 włók. Trzej chłopi z Brzeźna dzierżawili też ziemię w Wysokiem, za co każdy dawał tenutę (dzierżawa, posiadanie) w kwocie 30 florenów rocznie (floren = 3 gr). Zazwyczaj chłop płacił z 3 włók po 1 florenie i 15 groszy (4fl. i 15gr); od 1 gęsi (15gr); od 6 kur po 6 groszy (1fl i 6gr); razem 6fl i 6gr. Proboszcz i kościelny użytkowali razem 5 włók. Sołtys miał 2,5 wolnych włók. Luterański pastor posiadał 3 włóki byłego drugiego sołtysa. Jedenastu chłopów i karczmarz mieli łącznie 30 włók; z każdej oddawali po 1fl i 15 gr oraz 2 kury, a z całego gospodarstwa po 1 gęsi. Dzierżawa trzech niezasiedlonych gospodarstw, w tym przeliczony szarwark, wynosiła po 30 florenów. Młynarz uiszczał 12fl służebnego oraz 96 korców żyta za dzierżawę młyna; 8 chłopów i 3 chałupników wykonywało szarwark w Wysokiem. Ogólnie zatem w roku 1658 opłaty i daniny Brzeźna z 39,5 włók (pozostałe były wolne) wynosiły:

czynsz zwyczajny - 81fl i 1,5gr

podatek od ziemi ornej i łąk (opłacał kaznodzieja) - 30fl

opłata służebna (młynarza) - 12fl

Razem: 123fl i 1,5gr

Do tego dochodziła jeszcze danina dzierżawna młynarza - 96 korców żyta.

W 1712 roku na odbudowę spalonej plebanii w Brzeźnie wydatkowano z kasy powiatu 30florenów. W bytowskim tartaku zakupiono w tym celu 30 belek sosnowych. Sytuacja ekonomiczna chłopów brzezińskich nie musiała być dobra, jeśli aż 12 mieszkańców wsi zalegało z płatnościami pieniężnymi, a 5 z nich uznano za niewypłacalnych. Analogicznie było z daninami w naturze; praktycznie wszyscy zalegali z dostawami żyta, owsa i jęczmienia. Do końca XIX w. wieś zobowiązana była do danin pieniężnych na rzecz kościoła katolickiego, którego plebanię sprzedano po roku 1900.

W 1781 r. we wsi żyło 165 mieszkańców. Dalsze informacje pochodzą z r. 1784. Według tego opisu Brzeźno było wówczas królewską wsią fiskalną z 23 domami mieszkalnymi, miało 1 kaznodzieję luterańskiego, 1 wolnego sołtysa, 12 chłopów (w tym 1 wolnego), 3 zagrodników, 1 kościelnego, 1 chałupnika, 1 rzymsko - katolicką plebanię z folwarkiem, 1 chatę należącą do plebanii, 1 chatę kościelną (?), 1 katolicki budynek kościelny i - należący do inspekcji lęborskiej - luterański dom modlitewny, w którego zasięgu działania były wsie fiskalne: Łęczyce, Świetlino, Kaczkowo, Pużyce, 4 gospodarstwa chłopskie i 1 zagrodnik w Rekowie oraz szlacheckie dobra w Wysokiem, Żurawińcu, Zolnicy oraz Niedarzyno i Chmieleniec. W miejscowym młynie mieszkańcy Brzeźna, Kaczkowa, Łęczyc i Rekowa dokonywali obowiązkowego przemiału zboża.

W XIX w. uwolniono chłopów we wsiach fiskalnych, a więc i w Brzeźnie, przez nałożenie na nich długoterminowych, ratalnych opłat za przejęcie gospodarstw na własność. W posiadłościach państwowych akcja ta przebiegała bez większych perturbacji, a sami chłopi szybko przywykli do komunalnej samodzielności.W 1905 r. wykaz mieszkańców wsi zawierał nazwiska 16 chłopów i jednego właściciela (zapewne domu),  sołtysa, ewangelickiego proboszcza,  nauczyciela i  karczmarza. W 1911 roku Brzeźno było gminą wiejską z 447 mieszkańcami i należało do wójtostwa Świetlino. Ponieważ kościół ewangelicki groził zawaleniem, "za pastora Rohde (później proboszcza w Lęborku) otrzymała gmina Brzeźno w roku 1912 kościół w stylu gotycko - romańskim, z wysoką na 36 metrów wieżą i trzema dzwonami. Był to największy kościół wiejski w powiecie lęborskim" (cytat pochodzi z książki "Brzeźno w Błękitnej krainie. Dzieje kościoła starej pomorskiej wsi." Paul Fischbach).

Po I wojnie światowej wieś znalazła się w granicach Rzeszy, podobnie jak i reszta ziemi lęborskiej. Księga adresowa z roku 1925 wymieniała wśród mieszkańców wsi:  pastora,  kupca,  sołtysa, dekarza,  nauczyciela,  kowala,  młynarza i  karczmarza. Później, po 1933r. na tereny ziemi lęborskiej przybyli osadnicy z głębi Niemiec.10 marca 1945 r. dla mieszkańców Brzeźna zakończyła się druga wojna światowa kiedy to dotarły oddziały 19. Armii Radzieckiej. Okrucieństwa wojny nie oszczędziły kościoła, podziurawiony został ołtarz, witraże, zniszczono organy i stary, kamienny mur, dawną ozdobę wsi. Po zakończeniu działań wojennych zaczęli napływać do Brzeźna (powiat lęborski, woj. gdańskie) osadnicy z różnych stron kraju: Kielecczyzny, Lubelskiego, Poznania, Warszawy, a także dawnych ziem polskich (Lwowa, Podola ,czy Wileńszczyzny).

1 października 1945 r. rozpoczęła się też nauka 28 uczniów w miejscowej szkole podstawowej, naprędce przygotowanej do zadań oświatowych przez jej pierwszego, powojennego kierownika - Kazimierza Ciesielskiego, który był człowiekiem młodym i wykształconym. Po powrocie z lagru w dalekiej Nadrenii, od pierwszych dni pracy w szkole prowadził kronikę, w której opisywał szczegółowo życie społeczności wiejskiej, jej radości i smutki. Dzięki kronikarzowi wiemy dziś, że placówka posiadała 3 izby: dwie do nauki i jedno mieszkanie nauczycielskie, wykorzystywane również do celów wiejskich, np. zebrań, uroczystości itp. Wiek uczniów był rozmaity, zdarzały się przypadki, 15-letnich pierwszoklasistów. Obok programowego nauczania szkoła prowadziła różnego rodzaju kursy, dokształcała ludzi dorosłych, organizowała też imprezy kulturalne dla mieszkańców wsi. Powstało kółko teatralne, odbywały się zabawy, akademie i inne uroczystości z udziałem ludności.Ze zniszczeń wojennych podnosił się również poewangelicki kościół wyremontowany przez katolików i poświęcony wraz z krzyżem ufundowanym przez gromadę ,oraz trzema dzwonami .W czerwcu 1946 r. aktu poświęcenia dokonał ks. Stefan Chodukiewicz - proboszcz parafii lęborskiej. W uroczystości brali udział uczniowie okolicznych szkół i dorośli, którzy ufundowali krzyż (na cmentarzu obok kościoła). Do 1949 r. kościół p.w. św. Ap. Piotra i Pawła obsługiwali o.o. Franciszkanie z Lęborka, przeważnie przyjeżdżał o. Bernard Myśliwiec, w święta i drugą niedzielę miesiąca. Pierwsze misje odbyły się w 1948r.

Na liczne prośby parafian, aby przydzielić księdza na stałe, kuria biskupia diecezji gorzowskiej odpowiedziała pozytywnie dopiero 2. lutego 1949 roku. Pierwszym powojennym proboszczem został ks. Leon Izdebski. Do parafii należał poewangelicki kościół filialny w Świetlnie, p.w. św. Izydora Oracza, (poświęcony 26 X 1947r.) i wybudowana w 1910 r. kaplica w Łęczycach p.w. św. Antoniego Padewskiego (poświęcona 15 VI 1947r).

W tym samym czasie zawitało do wsi kino objazdowe z filmami przyrodniczymi o Afryce, Ameryce Południowej i Azji. Dla najmłodszych wyświetlano bajki rysunkowe. Funkcjonowała biblioteka gromadzka, świetlica szkolna organizowała zajęcia wieczorowe dla rolników, kursy oświatowe i polityczne. Założono spółdzielnię uczniowską i koło PCK. Pod koniec roku szkolnego 1946/1947 zorganizowano wycieczkę do Gdańska i Gdyni, co sprawiło wielką radość 28 uczniom. W 1948 r. uczyło się w Brzeźnie 24 dzieci, w sąsiedztwie rozpoczęła pracę szkoła w Świchowie.

W latach pięćdziesiątych powstało Koło Gospodyń Wiejskich, jako jedno z ogniw Związku Kółek Rolniczych. Zrzeszało ono kilkanaście osób, kobiet i mężczyzn. Założycielką i pierwszą przewodniczącą koła była Irena Adamska, która prowadziła przez długie lata bibliotekę gromadzką. Ze składek rolników (500zł. od rodziny) zakupiono dla wsi pierwszy radioodbiornik. Życie w Brzeźnie stało się trudniejsze ze względu na dominujące upolitycznienie kraju. Obowiązkowe dostawy były prawdziwą zmorą rolników. Od 1951 r. mieszkańcy wsi znaleźli zatrudnienie w Państwowym Gospodarstwie Rolnym.

Parafia rzymskokatolicka w Brzeźnie została kanonicznie erygowana dekretem z dnia 18. maja 1951 r. (L. dz. 2461/51). Przedtem, w lipcu 1950 r. miała miejsce pierwsza wizytacja Arcypasterza Diecezji Gorzowskiej J. E. Administratora Apostolskiego ks. dr Edmunda Nowickiego, który bierzmował wiernych, zgromadzonych w pięknie wyremontowanej świątyni. Drugie misje parafialne dla Brzeźna zorganizowano w 1951r. (pierwsze były w 1949 r.). Nowym kierownikiem szkoły publicznej w 1951 r. mianowano Alojzego Karwasza, który napisał w kronice, iż rolnicy Brzeźna nie wykonali planu skupu zboża z powodu wiosennych mrozów (zmniejszone zasiewy).

Od 1952 r. nastał nowy duszpasterz w parafii - ks. Stanisław Galas. Zapisał się w pamięci wiernych jako kapłan wielkoduszny i bardzo oddany sprawom Kościoła. Do dziś jest wspominany i ceniony przez starszych mieszkańców Brzeźna. Razem z proboszczem przybyły do pomocy w parafii SS. Sercanki. Posługiwały w kościele, grały na organach, prowadziły katechezę, opiekowały się gospodarstwem plebanii.

W latach 1949 - 1954 postawiono w parafii 16 krzyży i 1 kaplicę przydrożną. Na podstawie ksiąg parafialnych z tych lat dowiadujemy się, że ochrzczono 826 dzieci; nawrócono 4 ewangelików na wiarę katolicką; udzielono bierzmowania 347 wiernym, w czasie drugiej wizytacji Arcypasterskiej; zawarto 193 związki małżeńskie; do I Komunii św. przystąpiło 363 dzieci; zmarły natomiast 222 osoby. Niemal od początku istnienia parafii rzymsko - katolickiej prowadzono też kronikę (księża, siostry zakonne, a potem-osoby świeckie).

Zimą 1954 roku przeszkolono rolników w zakresie uprawy ziemi. Zajęcia zawodowe prowadził miejscowy nauczyciel. Potem gromadę Brzeźno wyróżniono, gdy zajęła pierwsze miejsce w powiecie, w zasiewach wiosennych. W 1955 r. zawiązała się w we wsi Spółdzielnia Produkcyjna "Przełom" i rozpoczęła działalność Gromadzka Rada Narodowa, w której zasięgu znalazły się miejscowości: Brzeźno, Świchowo, Pużyce, Chrzanowo, Witków i Salino. Pięć lat później Spółdzielnia Kółek Rolniczych zakupiła specjalistyczne maszyny i traktor, aby ułatwić pracę gospodarzom. Kobiety zajmowały się domem, dziećmi, pomagały mężom w pracach polowych, ale nie zapominały o życiu społecznym, angażując się na rzecz środowiska, dokształcając się i organizując liczne spotkania towarzyskie.W 1961 roku w szkole uczyło się 72 uczniów i pracowało 3 nauczycieli. Kierownikiem placówki został Sławomir Czekański, który zajął się przede wszystkim remontem zaniedbanego budynku szkolnego. Po trzech latach stanowisko kierownika objęła Janina Jasik. Od 1965 r. szkoła w Brzeźnie stała się w wyniku reformy oświatowej ośmioklasową placówką, w której nadal prowadzono koło teatralne. Zakupiono też pierwszy telewizor do biblioteki gromadzkiej. Mieszkańcy Brzeźna integrowali się coraz bardziej. Tylko nieliczni sprzedali swoją ziemię Państwowemu Gospodarstwu Rolnemu i poszukali zatrudnienia w innych gałęziach gospodarki lub wyemigrowali z kraju. Reszta gospodarstw indywidualnych przetrwała najgorszy czas zawirowań politycznych i funkcjonuje do dziś.Lata 70 - te przyniosły zmiany administracyjne, od 1 VI 1975 r. Brzeźno weszło w skład powiatu wejherowskiego, a także nowe formy działania- czyny społeczne. Sprzątano obejścia, ulepszano drogi, sadzono drzewa i krzewy ozdobne. Kobiety z Koła Gospodyń Wiejskich szkolili instruktorzy z Ośrodka Doradztwa Rolniczego. Pomagano ludziom starszym, samotnym, wspierano się wzajemnie w trudnych sytuacjach życiowych. W Brzeźnie rozpoczęto budowę bloków mieszkalnych dla pracowników pobliskiego PGR - u. Osiedle, złożone z 9 bloków, zniszczyło "harmonijną panoramę wsi z dominantą kościoła", o czym informowali roku autorzy "Studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego Gminy Łęczyce. Ochrona dziedzictwa kulturowego i krajobrazu":

"Najpoważniejszą dewastacją harmonijności istniejącego układu przestrzennego i jego ekspozycji w krajobrazie jest duże, obce kulturowo osiedle, zlokalizowane na obrzeżu wsi od strony południowej. Zniszczyło ono całkowicie dawny, harmonijny charakter miejscowości i zeszpeciło klasyczną panoramę wsi(...)Wieś mogłaby pełnić rolę wsi agroturystycznej. Konieczne są działania naprawcze, rekompozycyjne w stosunku do obecnej zabudowy "

Harmonia została również zachwiana w temacie stosunków międzyludzkich, odtąd Brzeźno podzieliło się wyraźnie na tych ze wsi i na mieszkańców bloków, co często stawało się zarzewiem waśni.

Miejscowa szkoła zmieniała stopnie organizacyjne. Najpierw, gdy w Łęczycach powstała szkoła zbiorcza, była czteroklasówką. Dzięki usilnym staraniom rodziców podwyższyła swój status do ośmiu klas. Obecnie jest szkołą sześcioklasową, której absolwenci dowożeni są autobusami do gimnazjum w Łęczycach. Do roku 1991 funkcjonowało w Brzeźnie przedszkole zakładowe, które prowadziła z wielkim zaangażowaniem Róża Ellwart.

Z biegiem lat społeczność Brzeźna zaczęła ubożeć. Polityka państwa nie sprzyjała rozwojowi indywidualnych gospodarstw rolnych. Młodzież uciekała ze do miasta, aby tam znaleźć zatrudnienie. Po rozwiązaniu nierentownych PGR - ów większość mieszkańców bloków utraciła pracę. Bezrobocie pogorszyło nastroje społeczne i standard życia. Obecny czas nie sprzyja przede wszystkim ludziom młodym, kończącym szkoły zawodowe i średnie, a nawet wyższe. Nic dziwnego, że wybierają emigrację zarobkową.

Dziś Brzeźno, wieś licząca 768 mieszkańców należy administracyjnie do gminy Łęczyce (powiat wejherowski, województwo pomorskie). Północną część miejscowości zasiedlają rolnicy indywidualni. Nad ich włościami wznosi się kościół parafialny, pięknie odrestaurowany i konsekrowany w 2003 roku. Południowa zaś strona wioski to bloki mieszkalne, które odbiegają "urodą" od pozostałej części miejscowości. Ale wieś się nie poddaje i mimo zubożenia, staje się coraz ładniejsza, co dokumentują kroniki parafialne z lat 1999 - 2007.

 Wspomnienia o Brzezińskim młynie.

 Panie Mariuszu, serdecznie dziękuję za przesłane zdjęcia. Dla mnie to ważna sprawa i sentymentalna, ponieważ od 1953 do sierpnia 1961roku mieszkałam w Brzeźnie "na młynie", tak się wtedy mówiło. Praktycznie spędziłam tam całe dzieciństwo a przynajmniej czas, kiedy chodziłam do Szkoły Podstawowej.Młyn wyglądał tak jak na zdjęciach, tylko nie było tam tych ludzi,czyli prawdopodobnie właścicieli. My wprowadziliśmy się do młyna po bardzo poważnym wypadku mojego Taty. Podczas wywózki drzewa z lasu kopnął go koń prosto w twarz. Przez okres 6 miesięcy mój Tato nic nie widział. Przebywał często w szpitalach, przechodził poważne operacje a jak wiadomo to wszystko bardzo dużo kosztowało, bo rolnicy wtedy nie byli ubezpieczeni a za wszystko trzeba było płacić. Wcześniej mieszkaliśmy na Brzezinkach, tam moi rodzice wprowadzili się po ślubie we wrześniu 45 roku. Kiedy Tato przyjechał tam po raz pierwszy na podwórku znalazł zwłoki byłych właścicieli (tak przekazała to pani, która pracowała tam jako służąca). Z szafy Tato zrobił trumnę i pochowali ich, ale niestety nie wiem gdzie, wiem tylko że , kiedy proboszczem w Brzeźnie został ks. Stanisław Gallas to odprawiał za nich Msze św. Rodzice po wypadku taty przekazali gospodarkę państwu i zamieszkał tam pan Z. my natomiast wprowadziliśmy się do młyna. Wcześniej mieszkał tam Pan Świderski, który zmarł a " Jego" rzeczy zabrała do Lęborka Pani, która u nich zajmowała się domem. O panu Świderskim wiem tylko tyle, że mimo swojego bogactwa został pochowany w papierowych butach. Krążyła przez jakiś czas taka anegdota, że nie warto się bogacić, bo i tak cię pochowają właśnie w takich butach.Sam młyn był całkowicie sprawny, mój tato mielił ludziom tam mąkę, oczywiście nieoficjalnie, ale tak rzeczywiście było. Kiedy się tam wprowadziliśmy nie było tylko pasów transmisyjnych i za własne pieniądze tato szył je u rymarza w Lęborku. Mieliśmy też własne światło i lampy oświetleniowe były założone aż do skrzyżowania, wten sposób też była oświetlona ulica. W tym czasie nie było prądu ani we młynie, ani u sąsiadów państwa Ż. Natomiast mieszkanie było puste, tylko w kuchni była szafa kuchenna ,stół pod oknem i w komorze były półki. Trzeba przyznać, że komora była urządzona bardzo dobrze, łącznie z kominem wentylacyjnym. Była też łazienka w której oprócz sedesu, umywalki był też bidet. W tamtych czasach był to luksus. Była też doprowadzona bieżąca woda do kuchni, ale kran był zainstalowany w kącie, około 1 metra od ściany i nie było tam zlewu, natomiast zlew był w innym miejscu. W samym pomieszczeniu kuchennym były dwie kuchnie, jedna do bieżącego gotowania a druga z piekarnikiem prawdopodobnie służyła do podgrzewania jedzenia. Była też sypialnia (przynajmniej my dzieci tam spałyśmy), w której była obudowana szafką z umywalka. W części mieszkalnej młyna było 20 pomieszczeń, na parterze i na piętrze a cały budynek był dwupiętrowy, ale na II piętrze mieściły Sie maszyny do mielenia mąki. Nie wiem czy to były zapasowe, czy były zainstalowane na stałe. Pamiętam, że przyjechała delegacja z Powiatowej Rady Narodowej, z robotnikami i takimi dużymi młotami (od 5-10kg) rozbijali te maszyny. Mama ich tylko ubłagała, żeby zostawili chociaż prądnicę i te urządzenia, które były potrzebne do światła. Niestety oświetlenie na ulice trzeba było zlikwidować.Na pierwszym piętrze było takie dziwne pomieszczenie, był to hol a wkącie ustawiona była podstawa betonowa, niestety nie wiemy czemu ona służyła. na piętrze była też wędzarnia.Na parterze domu był bardzo duży salon (widać to na zdjęciu, to ta część, która jest w całości otynkowana. Ciekawostką jest to, żetylko w dwóch pomieszczeniach były piece kaflowe, właśnie w tym dużym salonie i w pokoju obok, nazywaliśmy go ciepłym pokojem. Do domu były trzy wejścia, jedno od ulicy do dosyć dużego przedpokoju i dwa odrębne wejścia od podwórka, jedno z małym korytarzem bezpośrednio do kuchni i drugie też z małym korytarzem służyło jako wejście do części mieszkalnej na piętrze i do tego dużego salonu. Między salonem a  tym ocieplanym pokojem były szerokie podwójne drzwi z ozdobnymi klamkami. (to te dwa okna przy których siedzą właściciele).Dom nie był podpiwniczony, ale w jednym pokoju otwierała się podłoga (była taka klapa), ale to pomieszczenie było zasypane ziemią i nigdy przez nas nie było używane. My dzieci próbowałyśmy to otworzyć, ale było to solidnie zamknięte i nigdy nie udało się nam tego otworzyć Natomiast bardzo duża była piwnica pod stodołą do której dobudowana była obora i z drugiej strony jeszcze jedna stodoła. Te budynki niestety spłonęły, wtedy kiedy myśmy tam jeszcze mieszkali. Były też pomieszczenia warsztatowe, garaż, osobny kurnik i wielkie WC wybudowane na podwórku. Za tą dużą stodoła była jeszcze jedna stodoła, ale tej używali nasi sąsiedzi. Po drugiej stronie ulicy był wybudowany kamienny, piętrowy spichlerz, przynajmniej myśmy tak uważali.Za młynem po drugiej stronie  rzeki, był cmentarz okolony kamienny murem. Był niewielki, nie pamiętam ile mogło być tam grobów. Wszystkie miały nagrobki, tylko jeden był świeżą mogiła. I z ta mogiłą mam też wspomnienia. Pewnej nocy obudziło nas "pukanie" do drzwi, był to znajomy mojego taty. Pamiętałam, że był przystojnym, może 30-40 letnim mężczyzną, miał bardzo ciemne włosy, ale do drzwi pukał siwy pan i bardzo brzydko "pachniał". Okazało się, że rozkopał ten grób, bo był przekonany, że właściciele zakopali tam swoje precjoza. Niestety, były tam zwłoki młodej kobiety a, że ziemia była nagrzana i świecił księżyc, ten pan poruszył trumną i ze zwłok zaczął wydobywać się fosfor, więc pan był przekonany, że to był duch. tato poszedł i pomógł mu zasypać te zwłoki. Na forum przeczytałam, że tam straszy, niestety nigdy nic niesłyszeliśmy ani nie widzieliśmy, tylko podczas spotkania z przyjaciółmi moich rodziców ktoś rzucił hasło "co byście zrobili jakby tu teraz wszedł Świderski" i w tym momencie otworzyły się drzwi i okno. Zaległa niesamowita cisza a po chwili ktoś głośn zaczął odmawiać "Wieczny odpoczynek". Nigdy więcej niepowtórzyła się taka sytuacja. Na ten cmentarz ja chodziłam wiele razy, nawet o północy, ponieważ chodziło o zakład, że to zrobię i zawsze wygrywał mój tato. Nigdy nikogo nie spotkałam ani nikt nie nawiedzał tego domu. Już jako dorosła osoba często tam wracam, nie potrafię powiedzieć dlaczego, ale po krótkim pobycie czuję się jakby ktoś naładował moje akumulatory i mam ochotę do życia.

Licznik odwiedzin:
Wszystkich: 1 483 923
Wczoraj: 338
Dzisiaj: 83
Online: 4
Wszystkie zamieszczane na stronie zdjęcia i opracowania są własnością prywatną.
Zabrania się kopiowania fragmentów lub całości zamieszczonych tu opracowań i zdjęć i wykorzystywania ich w innych publikacjach bez uprzedniego wyrażenia na to zgody autorów strony.

Copyright (c) 2008-2021 by Mariusz Baar 84-352 Wicko ul. Lipowa 1
reiseleiter-leba.eu