Bukowina Powiat Lębork.

 

 

 

Pałac w Bukowinie.

Według wspomnień jednego z mieszkańców Bukowiny dworek stał jeszcze w 1960 roku ,potem został rozebrany prawdopodobnie po rozwiązaniu spółdziekni produkcyjnej a  cegieł uzyto do budowy innych domów.

Kościół w Bukowinie i pomnik żołnierzy z I Wojny Światowej.

GASTHAUS FRANZ PETT        Franz Pett ist nämlich mein Großvater, mein Vater heisst Joachim Pett und ist der 2. Sohn von Franz und Hildegard Pett (der 1. Sohn heißt Hans-Georg). Mein Vater hat leider durch die Kriegswirren und die Flucht aus seiner Heimat im März 1945 keinerlei Bilder oder Unterlagen mehr, er hat nur noch die Erinnerungen daran.Da er in letzter Zeit immer öfter von ‚zu Hause‘ erzählt habe ich mich im Internet auf die Suche gemacht, in der Hoffnung etwas zu finden. Das Bild welches Sie mit ‚Gasthaus Franz Pett‘ im Internet zeigen, ist wirklich das Elternhaus meines Vaters, ich habe ihm das Bild gezeigt. Auch die Fachwerkkirche und die alte Dorfschule in Buckowin hat er sofort wieder erkannt.        BAURERNHÖFE IN BUCKOWIN KREIS LAUENBURG POMMERN:  GESCHWISTER PREY  HEERESFACHSCHULE FÜR LANDWIRTSCHAFT:  GERTRUD WÖLZ   DEUTSCHE REICHSWEHR :  WILHELM DREYER  AUGUST HOPP  BUCKOWIN:  EDUARD KLATT  JOHANNA LANGOSCH  AUGUST MISCH  FRANZ PETT  FRIEDRICH PETT  ELISABETH RAHN     Albrecht Richard Eigentümer  /Gemeindevorsteher KRS 77/ 12.10.28   Bück   Hermann Hofbesitzer / KRS. 75 05.10.28   Dreyer Wilhelm  KRS 60 17.08 .28 Schöfe stellvetreter    Die Geschichte des Dorfes Buckowin bis 1911.   Buckowin, ein Gutsbezirk von 1181 Hektar mit 186 Einwohnern und eine Landgemeinde mit 92 Einwohnern im Amtsbezirke Schimmerwitz. Über die Zugehörigkeit dieses Gutes zu einem größeren landschaftlichen Verbande in ältester Zeit, worauf die gleichen und ähnlich klingenden Namen des Flusses, der Seen, endlich auch der Ortschaften Bochow hindeuten ,ist schon oben gesprochen. Bei der Entlegenheit dieses Ortes und der Zugehörigkeit zur Diözese Kammin in Pommern fehlen die Nachrichten aus ältester Zeit gänzlich. Die einstige Zugehörigkeit zum Norbertinerinnen Kloster in Zuckau und die Gründung des Pfarrsystems durch dasselbe ist nicht nachweisbar ( cfr. Lauenburger illustrierter Kreis Kalender vom Jahre 1907 Seite 90), wenigstens fehlt die Überweisungs- ebenso wie die Enteignungsurkunde; der Karthäuser Prior Schwengel schweigt hierüber. Jedenfalls müsste der Ort schon in sehr früher Zeit vom Kloster aufgegeben sein. Obgleich nun im Jahre 1509 ein Anton Zitzewitz auf Buggesin genannt wird, eben derselbe auch 1571 als Kirchenpatron (Thym Seite 131), so waren die ältesten Teilbesitzer des Gutes doch die abgestammten Familien der Grelles und der Pirchs. Die Grelles waren nachweisbar Besitzer seit dem Jahre 1599 und saßen darauf bis in das 18. Jahrhundert hinein ( vergl. von Flans, Marienwerdener Geschichtsverein Heft 41 Seite 22). Wenn in der pommerschen Hufenmatrikel vom Jahre 1628 die Grelles ohne Besitz angegeben und unmittelbar nach ihnen Heinrich Stojenthin auf Buckefin aufgeführt wird, so bezieht sich diese letztere Angabe augenscheinlich ebenfalls auf die Familie von Grelle, die übrigens auch bei der Huldigung im Jahre 1658 den Ort allein vertreten hat. Daneben anscheinend Teilbesitzer die Pirchs, welche ebenfalls Lehnsprivilegien aus den Jahren 1575 - 1621 aufzuweisen haben. Später waren vorübergehen de Besitzer die Herren von Rexin, während auf einem anderen Teile noch die Pirchschen Erbeni  saßen .Inzwischen hatten die Weihers und zwar der schwedische Oberstwachtmeister Ernst von Weiher einen Teil von Buckowin erworben. Er war ein Sohn des von Timmenhagen aus eingewanderten Franz Georg von Weiher und mit Karl dem Zwölften in Bender gewesen. Nach seinem Leichenstein in der Buckowiner Kirche ist es daselbst kinderlos gestorben ( 8.Juli 1743). Seine Erben waren sein jüngster und noch einzig lebender Bruder Oberst Moritz Dietrich von Weiher auf Mallschütz und der Sohn seines ältesten, bereits verstorbenen Bruders, des Majors Heinrich Christoph Weiher zu Wussow, nämlich Georg Weiher, der spätere Oberhauptmann. Diesem letzterem trat Moritz Dietrich Weiher sein Miteigentumsrecht durch Kontrakt d. d. Mallschütz 11. Juli 1744 für 7000 flor. ab. Georg Weiher erwarb sodann auch den anderen Anteil von Buckowin durch Kontrakt vom 2. August 1746 von den von Pirchschen Erben, Georg Sigismund und Anton Johann Pirch, so dass er Vollbesitzer von Buckowin wurde. Diese beiden Pirchs zogen damals mit ihrer Mutter, einer geborenen von Grelle, nach Wundichow.  Georg Weiher, nunmehriger Oberhauptmann, verkaufte so dann wieder das geeinigte Buckowin für 32 000 flor. am 20. Oktober 1757 an seinen Vetter und Schwiegersohn, den polnisch-kursächsischen Kammerjunker Nikolaus Christoph von Weiher auf Smazin, einen Sohn des oben genannten Obersten Moritz Dietrich von Weiher. Nikolaus Christoph verstarb den 9. Juni 1768. Buckowin ging auf seinen Sohn Franz Adolph von Weiher, Cornet im Dragoner Regiment Pozadowski über. Dessen Mutter heiratete zwar noch einmal einen Herrn von Wobeser, trat aber ihr Lebtagsrecht auf Buckowin diesem ihrem Sohne ab. Da sie noch Anteile in Zewitz dazu kaufte, wurde eben dieser Sohn im Jahre 1793 Erbe eines großen Komplexes. Er verkaufte ihn 1796 teilweise an einen Herrn von Lewinski (Buckowin und Anteil Zewitz), später einen anderen an von Zitzewitz, während er selbst sich nach Smazin begab, da er Landesdirektor des Kreises Neustadt geworden war. Im Jahre 1804 treffen wir als Besitzer (laut Konsens vom 28.April 1800) den Kaufmann Ernst Ludwig Beckmann. Die Güter Buckowin und Schimmerwitz A gerieten aber in Konkurs und der neue Besitzer Johann von Zelewski hielt sie bis 1840. Ihm folgte Timreck, 1845 Tramitz, 1848 Lukas, nach anderer Angabe erst 1851; 1877 am 29. Juni Leopold von der Osten; 1903 am 26. September Georg Schultz; 1906 im November kaufte es für den Preis von 510 000 Mark der Leutnant Siebenbürger. Seit 1908 im Oktober Oekonomierat Siebenbürger Der Ort war ehemals ein Besitz einer selbständigen Pfarrei, angeblich einer Gründung der Norbertinerinnen in Zuckau. Mit Beginn der Reformation wurde sie evangelisch und im Jahre 1571 wird ein Herr von Zitzewitz als Patron genannt. Sie galt für die Mutterkirche von Labuhn. Auch hier war eigenes Pfarrland ( vergl. Thym. Seite 131 - 132).*) Im Jahre 1784 gedenkt Brüggemann auch dieser Kirche, wenn er schreibt:

Anioł chrzcielny 1936.

Anioł chrzcielny pochodzi z roku 1728 w dłoniach trzyma wieniec laurowy,niestety gdzieś zaginął do tej pory nie wiadomo co się z nim stało.

Dawne przejście graniczne w Bukowinie.

Urzędnicy celni z Bukowiny.                          weibliche Rad in Buckowin

RAD  w Bukowinie.

die schule in buckowin

Szkoła w Bukowinie.

 

Stara szkoła  w Bukowinie.

Gasthaus Pett

Karczma Franz Pett.

 

  Trochę historii Bukowiny.  K.Formela

 

Taka sama nazwa wsi, rzeki i jeziora (zmieniona później na Święte) wskazuje na to, że Bukowina jest miejscowością bardzo starą. Prawdopodobnie pierwszą i najważniejszą w tej okolicy.

 

W miejscu, gdzie stoi dzisiaj nasza szkoła, znajdowało się przed wiekami pradawne cmentarzysko. W czasach przedchrześcijańskich prochy po uprzednim spaleniu ciała zbierano do naczyń glinianych „popielnic” i dopiero wtedy grzebano je w ziemi w tzw. grobach skrzynkowych. W latach dwudziestych minionego wieku, kiedy Niemcy przystąpili do budowy szkoły w Bukowinie, przeprowadzili prace archeologiczne, a wydobyte z ziemi urny wywieźli do Muzeum w Berlinie. Cmentarze nosi pradziadowie zakładali zawsze na nasłonecznionych skłonach wzgórz, w pobliżu miejsca, gdzie krzyżowały się ówczesne drogi. Na samym skrzyżowaniu dróg stawiali niewielkie domki, aby dusze wędrujące po śmierci po świecie mogły w nich odpoczywać. Na terenie dzisiejszego powiatu lęborskiego znajdowały się przed wiekami dwa grody. Jeden w Białogardzie koło Wicka, drugi w Bukowinie właśnie. Jeden z mieszkańców naszej gminy jest w posiadaniu materiałów pochodzenia niemieckiego, które podają, że gród w Bukowinie znajdował się na wzgórzach po prawej strony szosy biegnącej w kierunku Lęborka, niedaleko dzisiejszej wsi. Grodzisko w Bukowinie miało charakter typowo obronny, w razie zagrożenia nieprzyjacielskim najazdom chroniła się w nim okoliczna ludność. Na temat grodów w Białogardzie i Chmielnie, które jeszcze w XIII wieku były siedzibami pomorskich rodów książęcych wiadomo całkiem sporo. Natomiast dzieje grodziska w Bukowinie spowite są mgłą tajemnicy. Prawdopodobnie gród w Bukowinie uległ dosyć wcześnie zniszczeniu. Być może stało się to w roku 1090, kiedy to książę Polski Władysław Herman obległ gród Pomorzan, a spieszących na pomoc obleganym, pokonał w bitwie 15 sierpnia tegoż roku. Po tym zwycięstwie zagarnął Władysław miasta i warownie Pomorzan i ustanowił swoich komesów (zarządców). Aby złamać całkowicie opór Pomorzan, polecił swoim namiestnikom spalid wszystkie pomorskie warownie! Jednak nawet w ten sposób nie udało się okiełznać buntowniczego ludu. Rządców, których ustanowił nad nimi, Pomorzanie zabili. Innym, godniej się zachowującym, pozwolili uciec. Ruszył więc znowu Władysław na Pomorze w czasie Wielkiego Postu 1091 roku. Zebrał ogromne łupy i niezliczone rzesze jeńców, a gdy już wracał, nieopodal granicy swojego królestwa dopadli go Pomorzanie i 5 kwietnia 1091 roku w przeddzień Niedzieli Palmowej, stoczyli z nim bitwę krwawa i żałosną dla obu stron. Pisze Gall Anonim: „Bicz ten zdaniem naszym Bóg Wszechmogący spuścił na przestępców postu czterdziestoletniego ku ich poprawie, jak to później objawił nielicznym uratowanym z tego niebezpiecznego”. Podbój Pomorza w równie krwawy i bezwzględny sposób kontynuował następny Książę Polski syn Władysława Hermana Bolesław Krzywousty.

 

Do dnia dzisiejszego w pobliżu szkoły krzyżują się wszystkie drogi. Zapewne bardzo ciekawe tajemnice kryje też góra znajdująca się koło naszego jeziora. Na pewno nie jest to twór naturalny. Jest to kopiec usypany przez ludzi. Tylko po co i dlaczego?

 

Nasuwają się skojarzenia, ale są to tylko przypuszczenia. W dawnych czasach podobne pagórki usuwano na grobach wybitnych wodzów, albo wojowników. Takie kurhany lokalizowano zawsze w pobliżu zbiorników wodnych. A może pogrzebano w tym miejscu poległych w jakieś jakiejś większej bitwie?

 

Zupełnie inaczej powstanie góry tłumaczy legenda. Jeden miejscowych dziedziców zawarł z diabłem umowę. Diabeł miał usypać drogę przez jezioro, która znacznie skróci dojazd do pól leżących po drugiej stronie jeziora, a w zamian za to dostanie duszę dziedzica po jego śmierci. Dziedzic postawił diabłu tylko jeden warunek, aby nikt z mieszkańców wsi nie zobaczył go przy pracy, musiał robotę skończyć przed świtem zanim pierwszy kur zapieje. Diabeł wziął się raźno do pracy, ale kiedy biegł już z ostatnim worem ziemi i był blisko jeziora, kur zapiał i wszystko przepadło. Rzucił więc wór z ziemią tam, gdzie stał, zgrzytając ze złości zębami, wrócił niepyszny do piekła. Legenda legendą, a ślady po niedokończonej budowie drogi są widoczne w jeziorze do dziś.

 

Podbój Pomorza trwał przez wiele lat. Kaszubi, chodź bronili się dzielnie nękani nieustannie przez Polaków, Szwedów i Duńczyków, obronić swej niezależności nie byli w stanie. Pretekstem do podboju było nawracanie pogan na wiarę chrześcijańską. To typowe nawracanie mieczem szło bardzo opornie. Jeśli nawet zagrożeni utratą życia dawali się Kaszubi ochrzcić, to, gdy tylko jarzmo nakładane na ich karki troszeczkę zelżało, natychmiast wracali do swoich pogańskich obyczajów. Wykorzenić je było niezwykle trudno. Jednak , chodź szerzona mieczem, wiara chrześcijańska z upływem lat zyskiwała coraz więcej wyznawców. Przewodnik turystyczny po Ziemi Lęborskiej „Błękitna Kraina” podaje, że prawdopodobnie już w roku 1150 był w Bukowinie kościół i istniała parafia. Trudno dziś powiedzieć czy tak istotnie było. Możemy jedynie przypuszczać, że istnienie tutaj grodziska sprawiało, że Bukowina w owych czasach była w tej okolicy miejscowością znaczącą i ulokowanie tutaj kościoła i parafii było tego logicznym następstwem. Jest jeszcze jeden powód dlaczego akurat w Bukowinie wybudowano kościół. Jeśli był w Bukowinie gród, to był na pewno również ”Święty Gaj”, gdzie nasi pradziadowie oddawali hołd swoim pogańskim bóstwom. Najprostszym sposobem, aby im to uniemożliwić było wycięcie w „Gaju” świętych drzew i wybudowanie w tym miejscu kościoła. Mimo to, długo jeszcze w ukryciu po lasach ówcześni mieszkańcy naszej miejscowości odprawiali swoje pogańskie obrzędy. Z upływem lat pradawne wierzenia słabły, a życie wsi coraz bardziej skupiało się na nowej wierze. Wokół kościoła zaczęły powstawać nowe domy i wkrótce to kościół stał się centrum wsi, a miejsce gdzie stał kiedyś gród, opustoszało.

 

W roku 1295 Bukowina została nadana klasztorowi Norbertanek z Żukowa. Chodź badacze historii z braku wystarczających dowodów raczej w ten fakt powątpiewają, to nie ulega wątpliwości, że książę wielkopolski Przemysł II, który po bezpotomnej śmierci ostatniego z książąt gdańskich objął rządy na Pomorzu i który wkrótce koronował się na króla rozbitej wówczas na dzielnice Polski, właśnie w roku 1295 nadał klasztorowi kilka wsi. O tym, że Bukowina była własnością klasztoru wspominają też notatki z przeprowadzonych wtenczas wizytacji biskupich. W latach 1308-1310 Pomorze Gdańskie opanowali Krzyżacy. I chodź na własność klasztorną patrzyli bardzo łakomie musieli ją tolerować, gdyż nietykalność majątku klasztornego gwarantowali papieże. W maju 1378 roku papież Urban VI wydał nawet specjalną bullę, której Stolica Apostolska brała w opiekę dobra klasztoru Żukowskiego. Zapewne bolało również Krzyżaków to, że wsie będące własnością Norbertanek, łożyły jedynie na utrzymanie klasztoru. Natomiast z czynszu na rzecz zakonu były zwolnione. Stosowaną wówczas miarą ziemi była włóka, lub łan / 1 łan to około 17ha, włóka około 18ha/ albo radło, które z reguły równało się 2 łanom.

 

Jeden gospodarz uprawiał przeważnie 2 łany, czyli 1 radło. Można powiedzieć, że jak na ówczesne czasy było to bardzo dużo, bo ponad trzydzieści hektarów do obrobienia całkiem prostymi narzędziami. Nie zapominajmy jednak, że rodziny były wtedy znacznie liczniejsze niż dzisiaj. W dodatku każdy gospodarz korzystał jeszcze z pomocy tzw. „ogrodników”. Były to rodziny które własnej ziemi, ani własnego domu nie miały, a które za mieszkanie i utrzymanie pracowały dla gospodarza. Co ciekawe zwyczaj zatrudniania w gospodarstwach rodzin „ogrodników” utrzymał się na Kaszubach aż do drugiej wojny światowej.

 

Duże znaczenie miał też fakt, ze dominującą formą uprawy była zupełnie dziś już zapomniana trójpolówka, czyli ugorowanie co roku jednej trzeciej ziemi. Utrzymywanie pola co trzeci rok w czarnym ugorze było bardzo skuteczną metodą walki z uciążliwymi chwastami, jak choćby perz. Miało to też wpływ na wzrost plonów. A te w porównaniu z dzisiejszymi były bardzo niskie. Dla przykładu rolnik który wysiewał jeden korzec ziarna, zbierał zaledwie 3-4 korce.

 

Na czele wsi stał starosta. Tę słowiańską nazwę w czasach krzyżackich zmieniono na sołtys i tak już zostało. Sołtys zajmował największe gospodarstwo i zarządzał wsią. Zwolniony był od płacenia podatków i jako sędzia pobierał jedną trzecią nakładanych na mieszkańców wsi kar. Do jego obowiązków natomiast należało branie udziału w wyprawach wojennych.

 

W tamtych czasach wszyscy mieszkańcy wsi zarówno chłopi, jak i ogrodnicy byli jeszcze ludźmi wolnymi i nie podlegali żadnemu poddaństwu.

 

Cdn...

 

Licznik odwiedzin:
Wszystkich: 1 483 930
Wczoraj: 338
Dzisiaj: 90
Online: 3
Wszystkie zamieszczane na stronie zdjęcia i opracowania są własnością prywatną.
Zabrania się kopiowania fragmentów lub całości zamieszczonych tu opracowań i zdjęć i wykorzystywania ich w innych publikacjach bez uprzedniego wyrażenia na to zgody autorów strony.

Copyright (c) 2008-2021 by Mariusz Baar 84-352 Wicko ul. Lipowa 1
reiseleiter-leba.eu