Gęś

Archiwalne zdjęcia.
GĘŚ GMINA WICKO DWOREK WEJHERA

DAWNA SIEDZIBA RODU WEJHERÓW .

SZKOŁA  W GĘSI

SZKOŁA  DZISIAJ  ŚWIETLICA WIEJSKA

SKLEP HUBNER

SKLEP HERMANN HÜBNER

krzyż na cmentarzu w Gęsi

TUTAJ SPOCZYWA MOJA UKOCHANA SIOSTRA  ANSETRAUT BATHOW

URODZONA 1920 R. NA ŚLĄSKU - ZMARŁA 1945 W GĘSI

DZIĘKUJEMY MIESZKAŃCOM GĘSI ZA ZACHOWANIE MIEJSCA SPOCZYNKU ZMARŁYCH OBYWATELI NIEMIECKICH 

ILSE BATHOW

Gęś RAD

 

Artykuł z gazety "Die Pommersche Zeitung" wychodzącej w Niemczech  19.02.2000 opisujący koszmar więźniów .

Dworek w Gęsi w roku 1945 zamieszkiwała już tylko moja matka, mój czteroletni brat, i moja ośmioletnia siostra.Starszy brat i siostra, uciekli 8 marca z ostatnimi oficerami na wschód ,do portu helskiego.Potem udaje im się odpłynąć na pokładzie kutra rybackiego.
Dane im było jednak przeżyć jeszcze ten straszny moment ,kiedy to brnąc w głębokim śniegu przybyło do wsi ok.1600 więźniów ze Stutthofu.Widzieli także jak umieszczeni zostali w barakach obozu dla niemieckich dziewcząt pracujących na rzecz Niemiec. Pomieszczenia te przewidziane były dla 300 osób.
Jakiś Francuz, który przeżył napisał:
 "Leżeliśmy na drewnianej podłodze, jedni na drugich, bez wody, a na dworze trupy leżące w śniegu (opis z Gęsi) "

Rosjanie byli około 40 kilometrów przed Stutthofem, gdy nadszedł rozkaz ewakuacji obozu. Na ucieczkę morzem było już za późno, statki wykorzystano do wywiezienia własnych uciekinierów. Celem maszerujących więźniów były koszary SS w Lęborku. Miano ewakuować 14000 ludzi. 25 i 26 stycznia ruszają prowadzeni w wielu kolumnach. To był okropny marsz ,przy temperaturze - 20 stopni C i głębokim śniegu. 4000 tysiące z nich zostaje w czasie wędrówki rozstrzelanych, zagłodzonych na śmierć, lub umiera z zimna. Krótko przed Lęborkiem ich cel jest już nieaktualny, koszary SS przekształciły się w międzyczasie w szpital polowy.Dla więźniów przeznaczono nieduże, byłe obozy słuzby pracy dla młodzieży niemieckiej.
I tak oto 5 lutego umieszczono 1600 osób w Gęsi i 1000 w Krępie Kaszubskiej. 600 najsilniejszych zostaje użytych do kopania rowów przeciwpancernych, 1000 z nich nie było w stanie stać na własnych nogach.
Do początku marca trwa ta wegetacja i umieranie. Jeszcze raz niektórych z nich popędzono dalej, aby Rosjanie będący dość blisko nie zastali nikogo żywego.
Mieszkańcy Gęsi nie mogli się ewakuować, tylko partyjni bonzowie mieli taką możliwość. Dopiero 9 marca mogliśmy uciekać. Nasza mama razem z francuskimi jeńcami wojennymi przeładowała nasz wóz, dlatego dojechaliśmy tylko do połowy wsi i wróciliśmy znowu z powrotem. Nazajutrz moja mama zauważyła, że coś poruszyło się na wozie, były to dwa półnagie szkielety otulone workami po cukrze. Szybko wysłała kilku Francuzów do obozu, a sama wyścieliła pokoje słomą. Wieczorem 10 marca do wsi wkraczają Rosjanie. Uznają oni zasługi mojej mamy i powierzają jej funkcję gospodyni. Do opieki nad chorymi więźniami dostaje kilka dziewcząt.
Pozwolono jej nawet spać w swojej sypialni, zabroniono jej jednak korzystania z łazienki, ponieważ tam leżały ciała więźniów, które myto i przez okno wynoszono do ogrodu. Mój czteroletni letni brat liczył trupy, a ośmioletnia siostra widziała jak grzebano je w zbiorowej mogile w parku. Najstraszniejszym  przeżyciem ,dla niej był moment ,kiedy musiała po wyjściu z sypialni przechodzić przez ciała zmarłych wieźniów i tych którzy dogorywali .
W Stutthofie panował tyfus i dżuma dymnicza. Ta ostatnia zawsze kończyła się śmiercią. Ze Stutthofu mogli być ewakuowani tylko zdrowi więźniowie, ale wśród nich ukryli się także chorzy. W ten sposób zaraza przywędrowała również do Gęsi. Pierwsze cztery tygodnie to masowe umieranie więżniów.
Czerwiec i lipiec panowanie epidemii tyfusu, jedna czwarta mieszkańców umiera. Mojej mamie udaje się przeżyć tę chorobę. Lekarze rosyjscy robili wszystko aby uratować jak najwięcej osób. Również z Krępy przywożono chorych, których umieszczono na całym górnym piętrze. Pod koniec czerwca szpital polowy był pusty. Rosjanie odchodzą, a ich miejsce zajmują Polacy.
Ciała więźniów ekshumowano i przeniesiono do Krępy, gdzie postawiono im pomnik.
O rozmiarze tragedii, która się wtedy rozegrała dowiedziałam się dopiero po wojnie. Moja mama opuściła Gęś w pażdzierniku 1946 roku.

RAD Gęś

 

Licznik odwiedzin:
Wszystkich: 1 650 921
Wczoraj: 416
Dzisiaj: 39
Online: 2
Wszystkie zamieszczane na stronie zdjęcia i opracowania są własnością prywatną.
Zabrania się kopiowania fragmentów lub całości zamieszczonych tu opracowań i zdjęć i wykorzystywania ich w innych publikacjach bez uprzedniego wyrażenia na to zgody autorów strony.

Copyright (c) 2008-2023 by Mariusz Baar 84-352 Wicko ul. Lipowa 1
reiseleiter-leba.eu